Weekend za miastem

Weekend za miastem

Długi weekend dopisał nie tylko pogodą ale i czasem, który mieliśmy do swojej dyspozycji.

Z reguły oboje dużo pracujemy, dlatego każdy wspólnie spędzony czas jest dla nas niezwykle cenny. Mój długi weekend rozpoczął się już we wtorek, jednak dopiero w czwartek udaliśmy się za miasto odwiedzając Mikołaja dobrego kolegę, zapalonego rybaka nad jeziorem. Mogłam wtedy w ciszy i spokoju oddać się błogiemu lenistwu na kocu wśród przepysznych ciastek. Tego dnia Mikołaj pozwolił sobie na odrobinę procentów, tak więc ja zasiadłam po stronie kierowcy. W sobotę nie przepuszczając żadnej okazji, z samego rana bez żadnego planowania wyruszyliśmy do Skorzęcina. Była to nasza pierwsza wizyta w tym przepięknym miejscu, które swoim klimatem przypomina nadmorskie miasta. Udało nam się wspólnie poopalać, zjeść deser i rybkę. Jak rzadko kiedy udało się nam spędzić ten dzień bez zbędnych rozmów telefonicznych i internetu. Wieczorem po powrocie wyskoczyliśmy jeszcze do znajomych na grilla. Uwielbiam nasze aktywne weekendy i takich wyjazdów będzie na pewno jeszcze dużo więcej. Oboje na wzajem zarażamy się pozytywną energią, a dokładnie za miesiąc wybieramy się na tydzień do Ustki.