Wzięliśmy ślub - czyli jak to było 3 czerwca

Wzięliśmy ślub – czyli jak to było 3 czerwca

3 czerwca 2017 roku wyszłam za mąż. Zostałam żoną mojego przystojnego męża. Przygotowań było mnóstwo.

Pod koniec zdarzały się już nawet nerwowe sytuację. To za sprawą wielu przygotowań, dopinania i zakupu samochodu. Wszystko się zbiegło na ostatni miesiąc przed ślubem. Mimo tego dzień ślubu był lekki, wszystko przebiegło pomyślnie, a co najważniejsze wypadło tak, jak sobie marzyliśmy. Cały cykl przygotowań pojawił się na blogu. 

Wracając do soboty 3 czerwca, wstałam około godziny 6. Na 8 miałam fryzjera, do którego musiałam zajechać 15 km. W drodze odebrałam kwiaty. Wróciłam, wypiłam kawę i pojechałam na makijaż. Reszta była już bardziej nerwowa. Oczywiście stres napływam z pojawianiem się nowych gości. Pierwszy przyjechał kamerzysta Jacek, następnie dwie, piękne Panie fotograf i auto ślubne, piękny Mercedes w110 w kolorze białym. Marzył nam się klasyk, pierwotnie myśleliśmy o tym, aby jechać Warszawą do ślubu, jednak ostatecznie wybór padł na skrzydlaka. W kościele powitał nas ksiądz, którego wybraliśmy, ponieważ jest znajomym rodziny. Msza przebiegła lekko, były nawet akcenty humorystycznie. Od strony muzycznej mszę poprowadziły dwie Panie z kwartetu Sonore. Była oprawa skrzypiec i wiolonczeli. Grały delikatnie, lekko, nie sposób było nie uronić łzy. Nawet i ja w pewnym momencie delikatnie płakałam. Wyjście z kościoła i momentalnie cały stres minął. Dojazd na sale, wiele życzeń, przemiłych słów. Obiad i…. o właśnie, pierwszy taniec, do którego przygotowywaliśmy się od stycznia. Tańczyliśmy do piosenki Marillion – Beautiful. Piękny kawałek, który warto odsłuchać. Wesele przetańczyłam do rana, były również poprawiny i poprawiny poprawin 🙂

Ślub to jeden z najcudowniejszych dni w naszym życiu. Teraz mam męża i może pora na założenie rodziny, aby spotkał nas również cudowny dzień w życiu. Jako żona czuje się naprawdę spełnioną kobietą, a mój maż jest czuły, kochany. /to facet, przy którym czuje się wyjątkowo bezpiecznie i o nic się nie martwię. Teraz zabieramy się powoli za planowanie “miesiąca miodowego”, który dopiero podczas urlopu w sierpniu. Suknia niestety nie przetrwała sesji, Cieszę się natomiast, że udało mi się ją dorwać bardzo tanio i teraz ni jest mi jej szkoda. Była piękna, lekka i mogłam w niej śmiało przetańczyć całą noc, również jak buty, które były mega wygodne.

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub,
fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub, obrączki,

 

fotograf ślubny poznań, granatowy garnitur pan młody, lifestyle, sesja ślubna poznań, sesja ślubna skansen, skromna suknia ślubna, ślub, obrączki,

 

Podobne wpisy